Przedwczoraj miałam okazję się troszkę pośmiać:-) Pojechałam do sklepu należącego do bardzo znanej sieci sklepów o profilu stricte fotograficznym. Pytam Pana, bardzo miłego zresztą, czy mogę zostawić film do wywołania. Pan próbując ukryć zdziwienie powiedział, że oczywiście. Wygrzebałam film ze swojej znienawidzonej, typowo damskiej torby typu worek, załadowanej wszystkim tym, co jest mi absolutnie zbędne z wyjątkiem portfela i kluczyków do samochodu, i położyłam film na ladzie. Pan popatrzył na ten film jakbym położyła przed nim… co najmniej niewybuch! Pocmokał, pocmokał, pokręcił głową… podrapał się po zaokrąglonym brzuszku, wziął niepewnie film do ręki, podniósł ze zdziwienia brwi i przemówił do mnie:
- hm… czarno-biały???????
- yhy – odpowiadam – a to coś dziwnego?
- no wie Pani… no generalnieeeee, to już nikt nie przynosi filmów do wywołania i to w dodatku biało-czarnych!
Więc pytam, czy jutro mogę przyjechać po odbiór, i tu usłyszałam w odpowiedzi:
- No niestety… przykro mi… ale to taka rzadkość teraz… film do wywołania… i to czarno-biały w dodatku.. no tak z tydzień trzeba będzie poczekać….
I tak o to stałam się jednym spośród niewielu już żyjących i będących na wymarciu dinozaurów….
ps. a sklep naprawdę stricte fotograficzny… duuuuża sieć… jest wszędzie….. no mówię Wam, że ostatnio to, co niewiarygodne staje się normalnie wiarygodne! serio!







































